Długo były wiceminister sprawiedliwości czuł się na Węgrzech pewnie, jak gdyby nic nie miało się w jego życiu zmienić.
Jeszcze niedawno były wiceminister sprawiedliwości w rządzie Zjednoczonej Prawicy był jedynie atrakcją turystyczną. Kiedy na początku kwietnia relacjonowałem w Budapeszcie ostatnie dni węgierskiej kampanii i późniejsze wyborcze zwycięstwo Tiszy i Pétera Magyara, o Romanowskim krążyły głównie anegdoty. Polscy dziennikarze, których do stolicy Węgier zjechało kilkudziesięciu, pokazywali sobie jego mieszkanie, jakby była to nieruchomość należąca do globalnego celebryty, ukrywającego się przed pospólstwem. Jedna z koleżanek na dwa dni przed wyborami opowiadała mi nawet przy kawie, jak Romanowskiego spotkała dzień wcześniej na budapesztańskiej ulicy.
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Olsztyn Green Festival
kalendarium













