Rewolucja pożera własne dzieci - słychać w spółdzielni mieszkaniowej "Politechnika". Mieszkańcy dokonali przewrotu, powołali nowy zarząd. A ten zaczął od podwyżek czynszów, nawet o kilkadziesiąt procent. - Płaciłem 900 zł, teraz mam płacić 1,3 tys. zł. Ponad 40 proc. więcej. Rekord - żali się jeden ze spółdzielców.
"Totalna kpina. Jeszcze tak kolosalnej podwyżki czynszów od 30 lat, odkąd tu mieszkam, nie dostałam. Za 63 metry kwadratowe, stary, ponad 50-cio letni blok bez balkonu. Nowy czynsz od sierpnia 1702 zł. Za co?!". Albo: "Daliśmy się porwać rewolucji, która zaczęła się szeptem – na osiedlu, na spacerach z pieskiem, w sąsiedzkich rozmowach. Ja się tego ogromnie wstydzę (...). Spółdzielnia działała, miała pieniądze, pracowników, procedury i ciągłość zarządzania. Oczywiście nie wszystko było idealne. Ale gdzie są te gigantyczne długi i wielkie afery, o których tyle słyszeliśmy?" - to głosy z facebookowej grupy mieszkańców spółdzielni budowlano – mieszkaniowej "Politechnika".
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.







