To miał być film o jednym ryzykownym przejściu. Z czasem stał się opowieścią o chorobie, starzeniu się, rodzinie i cenie górskich marzeń. Po dziesięciu latach Marcin Koszałka wrócił do pracy nad "Filarem", a Andrzej Marcisz wszedł na ścianę bez asekuracji.
Dziesięć lat wcześniej ciało odmówiło mu posłuszeństwa. Andrzej Marcisz przygotowywał się do samotnego przejścia jednej z najgroźniejszych ścian w Tatrach, gdy doznał zatoru płucnego i skrajnego odwodnienia. Projekt przerwano, a film, który miał opowiedzieć o jego wyczynie, nie powstał.
Wydawało się, że Kazalnica wygrała. Marcisz przeżył, wrócił do zdrowia i zajął się dokumentowaniem swojej wspinaczkowej historii. Nie potrafił jednak zamknąć najważniejszego, niedokończonego rozdziału.
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
MATERIAŁ PROMOCYJNY







