Aryna Sabalenka nie ma obecnie najlepszego okresu. Białorusinka od czasu wygrania turnieju WTA 1000 w Miami pod koniec marca nie była w stanie ponownie zwyciężyć w całych zawodach. Mówi się nawet o klątwie, ale nie dotyczy ona samej liderki światowego rankingu, a... tych, które ją pokonują. Sabalenka nawet żartowała z tego przed turniejem w Toronto, w którym swoją drogą znów się to powtórzyło. O co dokładnie chodzi?
John E. Sokolowski-Imagn Images via Reuters
Gdy w marcu Sabalenka wygrała turnieje w Indian Wells i Miami, zgarniając tzw. "Sunshine Double" wydawało się, że nikt jej w tym sezonie nie zatrzyma. Wszystko potoczyło się jednak zupełnie inaczej. Białorusinka od tamtej pory czeka na kolejne turniejowe zwycięstwa. Bezowocna była dla niej zarówno gra na mączce, jak i na trawie. Jednak na razie nawet powrót na jej ukochane twarde korty nie dał wiele, bo z turnieju WTA 1000 w Toronto odpadła już w 1/8 finału, przegrywając z Jekateriną Aleksandrową.
Zobacz wideo Ewa Swoboda wicemistrzynią Europy w biegu na 100 metrów!
Sabalenka rzuca klątwy? Jej pogromczynie marnie kończą






