Mężczyzna chowa się pod parasolem osłaniającym stoisko, biegnie z jednej strony na drugą, pokazuje ręką na warzywa. Wtedy dron nurkuje obok niego i eksploduje.

Jurij ma 52 lata i prowadzi stoisko na targu w Chersoniu, niedaleko linii frontu. Sortował warzywa, gdy usłyszał głośne, charakterystyczne brzęczenie rosyjskiego drona. Jak później opowiadał dziennikarce Zarinie Zabrisky, w rękach miał tylko kilka główek czosnku, żadnej broni. "Nawet telefonu." Wskazał na pomidory i papryki, by operator drona, kimkolwiek i gdziekolwiek był, mógł zobaczyć, że nie jest żołnierzem.

Dron dalej go śledził. Nagranie policyjne pokazuje, jak goni Jurija wokół jego ciężarówki. Mężczyzna chowa się pod parasolem osłaniającym stoisko, biegnie z jednej strony na drugą, pokazuje ręką na warzywa. Wtedy dron nurkuje obok niego i eksploduje. Jurij przeżył cudem, skończyło się na kilku ranach i wstrząsie mózgu. Zabrisky rozmawiała z nim w szpitalu. Był przytomny i zdrowy na umyśle. Zaskakująco.

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.

kalendarium