Nie spełniała minimalnych zasad bezpieczeństwa - mówi Piotr Sterczała z Okręgowego Inspektoratu Pracy w Poznaniu o maszynie, przy której pracowała Wasyłyna. Sąd skazał jej pracodawcę. "Wyborcza" poznała szczegóły sprawy.

Piątek 14 lutego 2025 roku, dochodzi godz. 21. 19-letnia Wasyłyna za godzinę kończy zmianę w firmie Sili w powiecie kępińskim. Przedsiębiorstwo zajmuje się produkcją włókien poliestrowych.

Wasyłyna pracuje w hali produkcyjnej. Czyści wały gręplarki. Długą rurą wywiewa z nich kurz. Kiedy podchodzi bliżej, wały wciągają rurę i lewą rękę dziewczyny. Kilka godzin później lekarze ze szpitala we Wrocławiu muszą ją amputować.

W maju 2026 roku sąd w Kępnie wydał wyrok w tej sprawie. Inspekcja pracy i prokuratura ujawniły więcej nieprawidłowości w zakładzie. Właściciel firmy usłyszał wyrok: rok więzienia w zawieszeniu na trzy lata. Wasyłynie musiał wypłacić 27 tysięcy złotych, a każdemu z 14 innych poszkodowanych od 3 do 5 tys. zł.

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.