Rok prezydentury Karola Nawrockiego to głównie starcia z rządem i rozpychanie się w układzie władzy. Od rozpadu PiS Nawrocki wchodzi w nową rolę: chce promować skonfliktowaną prawicę, by wygrała przyszłoroczne wybory parlamentarne.

Stawiając jesienią 2024 roku na Karola Nawrockiego, Jarosław Kaczyński zaryzykował. Nie miał pewności, czy prawicowi wyborcy zaakceptują jego kandydata na prezydenta. I czy sam kandydat będzie później umiał okazać wdzięczność tym, którzy wyniosą go do urzędu. Prezes PiS wiedział też, że musi sięgnąć po elektorat konkurencyjnej Konfederacji, bo sam nie wygra wyborów. Kalkulował tak: Nawrocki wygra, PiS skonsumuje zwycięstwo i stanie się liderem prawej strony kosztem ugrupowania Sławomira Mentzena i Krzysztofa Bosaka.

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.