FIFA szacuje, że wpływy z zakończonych niedawno mistrzostw świata mogą sięgnąć nawet 15 miliardów dolarów. Amerykańskie miasta, które gościły mecze mundialu, nie mogą doprosić się od organizacji po... obiecanym milionie. Liczą za to, ile pieniędzy w zawody wpompowały. Przy takich imprezach koszty organizatorów widać wyraźnie, a profity dla nich są raczej w sferze obietnic.

Tuż przed początkiem piłkarskich mistrzostw świata media obiegła informacja, że stan New Jersey podniósł ceny kolejowych biletów na trasie do MetLife Stadium z 12,9 dolara na 150 dolarów! To był jeden z desperackich, ale też wynikających z czystej biznesowej kalkulacji ruchów. Bez niego stanowa spółka straciłaby miliony dolarów, które musiała wyłożyć na uruchomienie dodatkowych pociągów i zwiększenie bezpieczeństwa na tej obleganej podczas mundialu linii. To jeden z wielu przykładów, obrazujących, ile codziennych problemów mają miasta czy całe państwa organizujące wielkie imprezy. Przy piłkarskich mistrzostwach świata realną kasę zgarnia FIFA, a organizatorom pokazuje raporty z prognozami gospodarczych profitów. Gdy przychodzi czas rozliczeń, wobec próśb o obiecane miliony dotacji na rozwój sportu FIFA milknie.

Milion na projekty społeczne. Miasta pytają, FIFA milczy