To był błąd. Nie powinienem ryzykować swojego życia w taki sposób. Dziękuję Bogu, że się udało - mówi Marokańczyk, który wraz z tysiącami innych osób przekroczył granicę w Ceucie.

Korespondencja z Ceuty

Do Ceuty docieram w niedzielę (2.08), trzy dni po tym, jak świat obiegły zdjęcia dziesiątków tysięcy osób, przedostających się z Maroka do Hiszpanii bez żadnej kontroli przez falochron oddzielający hiszpańską Ceutę i marokański Tarajal. Po stronie hiszpańskiej wszędzie widać wojskowych, policję, gwardię cywilną i dziennikarzy.

Na drodze w stronę granicy wojsko wyłapuje grupy migrantów, którzy jeszcze nie wrócili do Maroka.

Z około 50-60 tys. osób, które przybyły tutaj pomiędzy czwartkiem a piątkiem do Maroka zawróciło około 48 tys. Mowa jest o dobrowolnych powrotach. Obserwuję młodych Marokańczyków, którzy próbują iść w głąb Ceuty, a wojsko zatrzymuje ich i kieruje z powrotem w stronę granicy.