Pasażerowie klasy biznes, latający liniami LOT, od 1 sierpnia jako jedyni nie będą mogli już korzystać z poczekalni biznesowej na krakowskim lotnisku w Balicach. Na samolot poczekają razem z innymi w zwykłej hali. - I za to płacę ciężkie pieniądze za bilet? - zżyma się pasażer LOT-u.

Biuro Interwencji Turystycznej powstało specjalnie dla Was. Kłopoty w podróży? Opowiedzcie, co Was spotkało w czasie urlopu. Czekamy na listy: wakacje@wyborcza.pl i jaroslaw.sidorowicz@wyborcza.pl.

- LOT w ogóle nie powiadomił o tych kłopotach. O tym, że nie będę mógł korzystać już z saloniku biznesowego na krakowskim lotnisku, dowiedziałem się przypadkowo, z branżowego źródła. Gdyby nie to, pojechałbym na lotnisko, bo mam kilka zarezerwowanych lotów w najbliższym czasie i odbiłbym się od drzwi - mówi pan Piotr, który regularnie lata z lotniska w Balicach. Pan Piotr jest stałym klientem klasy biznes LOT. Pracuje w branży spożywczej, jest częstym gościem międzynarodowych targów, gdzie zawiera kontrakty, stąd polskimi liniami lata nawet kilkadziesiąt razy w roku, głównie z krakowskiego lotniska. Ma status "Senator" w programie lojalnościowym LOT-u Miles & More.

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.