31 lipca 2026, 10:03
Emocje w Republice sięgnęły zenitu. Napięcie między posłem Polski 2050 a prowadzącym program w stacji doprowadziły do ostrej wymiany zdań. Miłosz Kłeczek wyrzucił gościa ze studia.
Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Wyborcza.pl / Telewizja Republika
W ostatnim programie "Miłosz Kłeczek zaprasza" rozmawiał z gośćmi o wybuchu rakiety pod Lublinem, do którego doszło w nocy z 29 na 30 lipca. Wśród obecnych w studio znalazł się Kamil Wnuk z Polski 2050. To najprawdopodobniej ostatnia wizyta posła w tym formacie Republiki.
Awantura w Republice. Kłeczek wyrzucił posła ze studiaNa antenie doszło bowiem do awantury. Kłeczek cytował Wnukowi "Poradnik Bezpieczeństwa", w którym autorzy umieścili między innymi instrukcje postępowania w razie uruchomienia syren alarmowych. "Czytaj ze zrozumieniem: służby korzystają z systemów alarmowych w sytuacji rzeczywistego zagrożenia. Tak?" - czytał prowadzący. Poseł Polski 2050 próbował wtrącić swoje zdanie, jednak Kłeczek nie dał mu dojść do słowa. "Teraz ja, potem ty! Uspokój się, człowieku!" - krzyczał pracownik Republiki.Wnuk zarzucił Kłeczkowi manipulację faktami i zapytał wreszcie, czy dostanie możliwość wypowiedzi. "Kamilu Wnuku, jesteś posłem na Sejm, zachowaj się jak poseł na Sejm" - zwrócił się do posła prowadzący. Jednak to był dopiero początek ostrej wymiany zdań. W pewnym momencie gość programu zarzucił Kłeczkowi obrazę polskiego munduru. "Wy pluliście na polskie mundury" - odkrzykiwał prowadzący."Pan ma problemy emocjonalne"Polityk zauważył, że forma "wy" to rusycyzm. Jednak kiedy zwrócił się do Kłeczka słowem "towarzyszu", czara goryczy się przelała. Pracownik Republiki wyrzucił posła ze studia słowami: "Może pan się udać do Moskwy". "To jest pana miejsce" - odgryzł się Wnuk."Już tu pana nie chcę. Wyjdzie pan sam? Mam nadzieję, że pan spokojnie wyjdzie" - zwrócił się do posła Kłeczek. Gość programu ze zdziwieniem dopytał, czy na pewno ma opuścić studio. "Tak. Pan ma problemy emocjonalne, powiem panu. Nie potrafi się pan zmierzyć z krytyką" - odparł prowadzący.Wnuk nie protestował. Wstał i zabrał spod blatu torbę. "Już myślałem, że jakiś ładunek pan tu trzymał. Do widzenia, towarzyszu" - rzucił na odchodne Kłeczek, jednak poseł zwrócił mu uwagę, że nie życzy sobie, by go tak nazywano. "Zapraszam pana. Tam są drzwi!" - zakończył awanturę pracownik Republiki.









