Angelika Swoboda, Gazeta.pl: Byłeś w Grecji prawie siedemdziesiąt razy, ale założę się, że doskonale pamiętasz ten pierwszy?

Tomasz Piotr Kozłowski, podróżnik autor książki "Szafran, mastyks i figa. Greckimi drogami" i bloga Greckimi Drogami: Oczywiście! Pierwszy raz stopę na greckiej ziemi postawiłem jako nastolatek, w lipcu 1997 roku. Od razu zakochałem się w tym kraju. W jego krajobrazie, w przyrodzie, muzyce, kuchni. I w ludziach. Szybko zorientowałem się, że większość Greków jest bardzo otwarta i serdeczna. I pomyślałem też: chcę poznawać ten kraj głębiej. Natychmiast zacząłem więc uczyć się języka, co w końcówce epoki analogowej wiązało się jeszcze z wieloma wyzwaniami. Materiałów było mniej, niełatwo było je zdobywać. Mnie pomagało, m.in. radio z Aten, nadawane na falach krótkich. Słuchałem go nałogowo już w liceum!

Zobacz wideo W Europie dłużej od Polaków pracują tylko Grecy

Znajomość greckiego pewnie bardzo ci pomaga w podróżowaniu?

Bardzo! Pomaga w nawiązywaniu znajomości i przyjaźni, w poznawaniu kraju przez pryzmat tego, co mówią i piszą o nim sami Grecy. A także w najprostszych, codziennych sprawach. Nawet znajomość prostych zwrotów otwiera serca ludzi.