Widzew Łódź wchodzi w nowy sezon Ekstraklasy z nowymi nadziejami. W poprzednich rozgrywkach Robert Dobrzycki wydawał na wzmocnienia rekordowe pieniądze. Teraz ma być inaczej. - Nie kasa, nie jakieś fanaberie, tylko przekonanie do tego projektu - zauważa Łukasz Olkowicz z "Przeglądu Sportowego Onet".

Fot. Cezary Aszkiełowicz / Agencja Wyborcza.pl

Robert Dobrzycki wszedł z drzwiami i futryną do Widzewa Łódź, zostając większościowym udziałowcem tego klubu. Biznesmen wydał rekordowe pieniądze na transfery w skali naszej ligi (prawie 23 mln euro), a w poprzednim sezonie Widzew walczył do samego końca o utrzymanie w Ekstraklasie. Teraz Widzew wydał "zaledwie" 1,5 mln euro na transfery Karola Świderskiego z Panathinaikosu Ateny i Mario Garcii z Racingu Santander. - Najmocniej nauczyłem się, że nie można zrobić w ciągu roku czegoś, co zajmuje kilka lat - przekazał Dobrzycki w jednym z wywiadów.

Zobacz wideo Dziś to wyblakły klasyk, ale kiedyś to się działo. "Szukali się po dworcach"

Kolejna rewolucja w Widzewie. "Nie kasa, nie jakieś fanaberie"