Koledzy z partii od dawna podejrzewali, że jest "za mało pisowski". Teraz już nie muszą się głowić. Waldemar Buda poszedł z Mateuszem Morawieckim i zagroził: "Będzie wojna".
Waldemar Buda we wspomnieniach Dariusza Jońskiego (KO): - Komisja śledcza, przesłuchuję Jarosława Kaczyńskiego, który nagle mówi: "Panie przewodniczący, wiem, dlaczego pan mi zadaje te pytania. Bo pan będzie kandydować do europarlamentu". Ja na to: "Koło mnie siedzi wiceprzewodniczący z pana partii i on też kandyduje". Na co Kaczyński: "On nie ma żadnych szans". No i prezes się pomylił.
Startując w Łodzi z piątego miejsca, Waldemar Buda wykręcił pierwszy wynik i wylądował w Brukseli. Był to kolejny triumf młodego polityka, swego czasu lokowanego wśród "kandydatów na kandydata PiS" w wyścigu o prezydenturę Polski. Teraz jednak jest w zupełnie innym miejscu. Daje twarz stowarzyszeniu Mateusza Morawieckiego, a od ludzi Kaczyńskiego można usłyszeć: - Jest jednym z architektów rozłamu partii.
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
MATERIAŁ PROMOCYJNY












