Wiadukt, którym z Puławskiej wjeżdża się na Ursynów przez ul. rtm. Pileckiego, od pięciu lat jest w stanie przedawaryjnym i musi zostać rozebrany. Zarząd Dróg Miejskich upierał się, żeby go już nie odbudowywać, choć to ruchliwe skrzyżowanie. Decyzja zapadnie na dniach, my już ją znamy.

To jeden z głównych wjazdów na Ursynów. Projektanci układu szerokich ulic na tym osiedlu już w PRL przewidzieli, że z Puławskiej w ówczesną ul. Findera (po jej zdekomunizowaniu to ul. rtm. Pileckiego) będzie się skręcało estakadą z aż dwoma pasami ruchu. To bezkolizyjny przejazd, ale rozpędzeni kierowcy za zjazdem z wiaduktu wpadali na pieszych idących zebrą - do czasu uruchomienia fotoradaru powtarzały wypadki, także śmiertelne.

W 2005 r. konstrukcja przeszła remont, ale w 2021 r. nadzór budowlany uznał, że jest w stanie przedawaryjnym i należy ją podeprzeć kratownicami. Wprowadzono ograniczenia tonażowe, autobusy linii 504 zaczęły kursować dołem (mają specjalny pas i sygnalizację do skrętu na Ursynów). Zapadła decyzja o rozbiórce estakady. Jednocześnie Zarząd Dróg Miejskich zaczął przekonywać, żeby już nie stawiać nowej za kilkanaście milionów złotych, lecz przebudować skrzyżowanie. Ta opinia wzbudziła duże kontrowersje i jak się dowiaduje "Stołeczna", wkrótce zapadnie decyzja w sprawie docelowego kształtu tego fragmentu ul. Puławskiej.