26 lipca odbyła się w Polsce najprawdopodobniej najdziwniejsza premiera filmowa tego roku. W ramach cyklu Najlepsze z najgorszych widzowie warszawskiej Kinoteki mogli obejrzeć produkcję "Big Shark". Tytułowi daleko jednak do kolejnego naśladującego "Szczęki" przewidywalnego filmu o rekinie ludożercy. Za kamerą filmu stanął bowiem kultowy reżyser Tommy Wiseau.
Najdziwniejsza premiera 2026 roku za mną. To nie był kolejny sztampowy film o rekinach
Wiseau stał się legendą złego kina, kiedy światło dzienne ujrzało jego najsłynniejsze dzieło "The Room". Film szybko stał się kultowy ze względu na dziwaczny styl, chaotyczne prowadzenie narracji, niedopracowania techniczne i kreskówkową grę Tommy'ego Wiseau, który był jednocześnie głównym bohaterem produkcji, reżyserem, scenarzystą i producentem tytuły. Ten został okrzyknięty jednym z najgorszych filmów wszech czasów, a nawet "Obywatelem Kayne'em złych filmów". W pełni na te miana zasłużył.
W tworzeniu "The Room" pomagał reżyserowi jego przyjaciel Greg Sestero, który zagrał w produkcji, a także napisał książkę "Disaster artist". To wspomnienia aktora z pracy nad filmem oraz zapis niezwykłej relacji, która łączy go z Wiseau. Pozycja doczekała się nawet ekranizacji o tym samym tytule, która otrzymała nominację do Oscara.







