Legia Warszawa zdobyła dwa mistrzostwa z rzędu, Śląsk Wrocław nie przestaje mieć wielkich ambicji. Z najbardziej utytułowanych w historii polskiego basketu klubów śladów nie ma jednak po Lechu Poznań. Dlaczego?
Jest 1 lutego 1990 roku. Sześcioletni Łukasz Koszarek, razem z grupą dzieci z Wrześni, siedzi na trybunach poznańskiej Areny. Lech, mistrz Polski, krajowa siła poprzedniej dekady, gra mecz ze słynną Jugoplastiką Split w najlepszej ósemce Pucharu Europy. – Pamiętam to jak dziś! – ekscytuje się Koszarek, obecnie prezes Polskiej Ligi Koszykówki. – Lech przegrał wysoko, bardzo wysoko, ale dla mnie to było przeżycie, wydarzenie. Klub miał wielkie tradycje, a w Wielkopolsce zawsze było tak, że na Lecha jeździł cały region. Tak jak my jeździliśmy z Wrześni na szkolne wycieczki – dodaje były reprezentant Polski. Jako prezes ligi marzy o tym, by grał w niej Lech Poznań. Ale czy to realne?
Polska Liga Koszykówki tęskni za Lechem
Lech Poznań to jeden z najbardziej utytułowanych koszykarskich klubów w Polsce. 11 razy zdobywał mistrzostwo kraju, w sumie wywalczył 26 medali. W tabeli wszech czasów jest drugi za Śląskiem Wrocław, a przed Legią Warszawa. W latach 1982-91 aż dziewięć razy był na podium, czterokrotnie zdobywał mistrzostwo. I z powodzeniem walczył w Europie – w sezonie 1989/90 był w najlepszej ósemce Pucharu Europy.






