- Nie obrażałem się na nazywanie nas "przegrywami", bo przecież dużo wtedy przegrywaliśmy. Blizny po trzech porażkach w finałach Pucharu Polski wciąż mamy, nigdy nie znikną. I dobrze. Dzięki temu teraz mamy trzy mistrzostwa w ostatnich pięciu latach, ale nie odlecimy w chmury - mówi Piotr Rutkowski, właściciel i prezes Lecha Poznań, w długim wywiadzie po zdobyciu drugiego z rzędu mistrzostwa Polski. To rozmowa o uczeniu się na błędach.

Piotr Rutkowski czeka w swoim gabinecie. Prowadzące na pierwsze piętro drzwi można otworzyć tylko przykładając kartę. "Jesteśmy po to, żeby dostarczać naszym kibicom radość i powody do dumy. Budujemy silnego, europejskiego Lecha w oparciu o jego bogatą historię i regionalną tożsamość" - to napis na ścianie, który wydaje się być czymś w rodzaju drogowskazu dla wszystkich wchodzących tam pracowników.

I właśnie o wartościach właściciel Lecha będzie sporo mówił podczas blisko półtoragodzinnej rozmowy. Powód mojej wizyty w Poznaniu jest oczywisty - Lech kilka dni wcześniej drugi raz z rzędu został mistrzem Polski. Gdy zwyciężał z Radomiakiem i zapewniał sobie tytuł, pomyślałem właśnie o Rutkowskim, o jego drodze i pamiętnej konferencji sprzed ośmiu lat. Wówczas, w momencie jednego z największych kryzysów, gdy kibice wzywali go do odejścia z klubu, przekonywał, że nigdy się nie podda. Dla wielu brzmiało to groteskowo, ale kolejne lata - z trzema mistrzowskimi tytułami - rzuciły na tamtą konferencję inne światło.