Internetowy żart nieoczekiwanie przerodził się w jeden z najpoważniejszych ruchów protestacyjnych w Indiach. Po nieudanych próbach pacyfikacji, rząd hinduskich nacjonalistów przeszedł do defensywy.
Ta historia zaczęła się w maju, kiedy prezes Sądu Najwyższego Indii – instytucji zbratanej z rządem Narendry Modiego – podczas rozprawy porównał bezrobotnych młodych ludzi do „karaluchów". Oburzenie rozniosło się po internecie i skłoniło studenta Uniwersytetu Bostońskiego, Abhijeeta Dipke, do założenia Partii Ludzi Karaluchów.
Jedno z najłatwiejszych do napotkania w Indiach zwierząt uznano za symbol odporności. Kampania przyciągnęła w ciągu kilku dni 21 milionów obserwujących na Instagramie, obecnie jest ich 26 milionów. To prawie trzy razy więcej niż ma rządząca Indyjska Partia Ludowa (BJP).
kalendarium
prognoza pogody











