"Requiem dla snu" to jeden z tych filmów, które prześladują długo po seansie. Pewne chwyty zdążyły się zestarzeć. Ale czy z biegiem lat nasza rzeczywistość przypadkiem nie zbliżyła się do koszmaru z ekranu?
Z okazji 25-lecia premiery film "Requiem dla snu" 24 lipca wraca na kilka dni do kin, w odrestaurowanej wersji 4K. Przypominamy tekst, który ukazał się w "Wyborczej" 14 kwietnia 2026 roku w związku z 3. edycją Timeless Film Festival Warsaw.
Kiedy byłem w podstawówce, co jakiś czas pakowali nas do autobusów i zawozili do teatru. Teatru – to zbyt szumnie powiedziane. Na scenach w różnych domach kultury, a nawet klubie wojskowym, grano tzw. spektakle profilaktyczne, poruszające temat przemocy rówieśniczej, ale najczęściej uzależnień. Niewiele z tych przedstawień pamiętam. Poza tym, że na różne sposoby krzyczały do nas: „narkotyki są złe". Zwykle ktoś przytomnie zabrał walkmana, który krążył potem po sali, a my dzieliliśmy się słuchawkami, uciekając przed dydaktyczną sztampą.
skrót wydarzeń dnia
kalendarium









