W wakacje to bardzo popularny dziecięcy "biznes". Maciek sprzedaje lemoniadę, by kupić sobie kask, Antek - drukarkę 3D, a Ania zbiera na hospicjum. Ale czy to legalne? Urzędy i instytucje przedstawiły jasne stanowisko w tej sprawie.

Na białej tablicy do flamastrów Ania przykleiła kolorowe karteczki: "babeczka - 2 zł", "lemoniada lawendowa z lawendą z ogródka - 2 zł", "lemoniada normalna – 2 zł". - Na początku trochę się stresowałyśmy, ale później było już bardzo fajnie – relacjonuje. - Niektórzy wrzucali bardzo dużo pieniędzy i nie chcieli nawet reszty.

Ania i jej koleżanka Zuzia mają 9 i 10 lat. Mieszkają w Bojanie nieopodal Trójmiasta. Stoiska innych dzieci zobaczyły w ubiegłe wakacje. Ich rówieśnicy sprzedawali w ten sposób lemoniadę i wykonane własnoręcznie bransoletki. To najpopularniejszy towar, którym handlują dzieci. Wtedy postanowiły, że w kolejnym roku stworzą swoje stoisko i też będą sprzedawać. Jak mówią, było to ich wakacyjne marzenie.

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.

Materiał promocyjny