Mężczyzna z żoną prowadził placówkę opieki nad dziećmi w trudnej sytuacji rodzinnej. Ale według śledczych mógł się dopuszczać na dzieciach przestępstw, także o charakterze seksualnym.

Rodzinny dom dziecka, który śledczy wzięli pod lupę, od kilkunastu lat funkcjonował w środkowej części Mazur. Prowadziło go małżeństwo. W ubiegłym tygodniu parze odebrano jednak dziewięcioro wychowanków. To właśnie podopieczni tej placówki mieli poinformować służby opiekuńcze nadzorujące rodzinny dom dziecka o nadużyciach.

Efekt był taki, że Prokuratura Rejonowa w Szczytnie skierowała do miejscowego sądu rejonowego wniosek o tymczasowe aresztowanie 56-latka zatrzymanego wcześniej po informacjach od dzieci. - Prokurator przedstawił podejrzanemu dwa zarzuty dotyczące przestępstw, których miał się dopuścić na szkodę dwóch osób pozostających pod jego pieczą zastępczą w prowadzonym wspólnie z żoną rodzinnym domu dziecka, wykorzystując ich zależność od siebie oraz ich nieporadność ze względu na ich wiek - informuje Adam Barczak, rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Olsztynie.

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.