Na pierwszy rzut oka: kolejna romantyczna klisza, ekranizacja powieści z bijącego rekordy popularności gatunku zwanego "smut". Ale "Off Campus" nie przestaje zaskakiwać.
Nie planowałam oglądać tego serialu. Instagram mnie zmusił.
Choć "Off Campus" miał premierę w maju, wciąż wylewa się ze wspomnianej platformy społecznościowej, jak zimą wylewała się "Gorąca rywalizacja". Produkcje mają zresztą ze sobą coś wspólnego. Obie opowiadają o hokeistach i w obu nie brakuje scen seksu.
Z tym, że ta wcześniejsza jest oryginalniejsza, bo w schemat "enemies to lovers", czyli "z wrogów kochankowie" (a potem zakochani), są w niej wpisani dwaj hokeiści NHL. I zdecydowanie odważniejsza – bo tytuł zobowiązuje.
Skrót wydarzeń dnia







