Krótko mówiąc: finał tegorocznego mundialu nie był najciekawszym widowiskiem, jakie mogliśmy obejrzeć przez ostatni miesiąc. Hiszpania pokonała Argentynę po dogrywce 1:0, a drugi w historii tytuł "La Furia Roja" zapewnił Ferran Torres. To spotkanie z trybun obserwował Robert Lewandowski, a po końcowym gwizdku zamieścił krótki wpis na Instagramie. Tak zareagował na wygraną ekipy Luisa de la Fuente.

Fot. REUTERS/Amanda Perobelli

Tego, że Argentyna zaprezentuje się tak beznadziejnie w meczu finałowym mistrzostw świata przeciwko Hiszpanii, chyba nikt by nie wymyślił. A jednak... "Albicelestes" nie byli zainteresowani grą w piłkę, a uprzykrzaniem życia Hiszpanom i wszystkim, którzy zasiedli do oglądania tego spotkania.

Zobacz wideo

"Antyfutbol, defensywa totalna, brak jakiejkolwiek chęci do ataku, ostra gra, faule i prowokacja - to jedno. Ale w tym wszystkim Argentyńczycy chwilami zachowywali się bardzo nieodpowiedzialnie" - pisał Dawid Szymczak ze Sport.pl. Mowa m.in. o bardzo głupio wyłapanych dwóch żółtych kartkach przez Enzo Fernandeza. Podopieczni Lionela Scaloniego jednak przetrwali aż do dogrywki, choć nie oddali ani jednego strzału na bramkę Unaia Simona.