W świecie szybkich trendów Łukasz Hendzel stawia na rzeczy, które mają zostać z nami na lata. Jedną z nich jest kapelusz - odczarowany, uproszczony i zaprojektowany tak, by nie był kostiumem, lecz po prostu "fajnym dodatkiem".Kiedy i w jakich okolicznościach założyłeś markę Paris Hendzel?Markę założyłem w 2013 roku w Warszawie. Powstała ona z osobistej potrzeby znalezienia produktów, które w tamtym czasie były po prostu niedostępne na rynku - konkretnie chodziło o czapki z daszkiem w stylu five panel oraz baseball cap.

Paris Hendzel showroom

(Fot. Damian Obstawski, Filip Wejner)

Skąd pochodzi nazwa marki?Nazwa to połączenie rodowych nazwisk moich rodziców. Paris to panieńskie nazwisko mojej mamy, a Hendzel to nazwisko mojego taty i moje. Zależało mi na tym, aby nazwa marki była w pełni autentyczna.Logotyp marki też odwołuje się do twojej rodziny?Jako logo firmy przyjęliśmy herb szlachecki Prawdzic, który wywodzi się z moich rodzin zarówno od strony ojca, jak i mamy. Przedstawia on lwy trzymające lustra, co symbolizuje prawdę. Wybór tego znaku był dla mnie zupełnie naturalny i stał się fundamentem komunikacji opartej na autentyczności.Dlaczego kapelusze?Kapelusze były naturalną kontynuacją czapek z daszkiem. Kiedy pojawiła się możliwość wyprodukowania ich w profesjonalnym zakładzie kapeluszniczym, stworzyłem pierwszą serię, która natychmiast zaczęła się dobrze sprzedawać. Zauważyłem wtedy niszowe miejsce na rynku, które nie było zagospodarowane.