Jedyną szansą na uratowanie zdewastowanej XIX-wiecznej kamienicy przy ul. Marszałkowskiej 66 miała być jej sprzedaż. Tak do niedawna przekonywał stołeczny ratusz, odpierając krytykę społeczników. Ale procedura zbycia nieruchomości została wstrzymana.

O dramatycznym stanie tego trzypiętrowego narożnego budynku u zbiegu ulic Marszałkowskiej i Wilczej pisaliśmy w "Wyborczej" wielokrotnie. Pokryte szarym tynkiem elewacje poprzecinane są pęknięciami. W wielu miejscach widać ubytki tynku i rozpadającą się stolarkę okien. Aż trudno uwierzyć, że kiedyś była to jedna najpiękniejszych neogotyckich kamienic Warszawy.

Kamienica powstała w 1894 r. Dla Izaaka Rothberga zaprojektował go Stefan Szyller, jeden z najważniejszych warszawskich architektów przełomu XIX i XX w., którego dziełem są m.in. gmachy Zachęty, Politechniki Warszawskiej, wystrój architektoniczny Mostu i Wiaduktu Poniatowskiego oraz Wiaduktu Markiewicza na ul. Karowej. Kamienicę przy ul. Marszałkowskiej 66 "ubrał" w kostium do sztuki krakowskiej XV i XVI w., w tym Wawelu. Po wojnie budynek stał się komunalną czynszówką. Z elewacji usunięto większość detali i otynkowano je na gładko. Oryginalny wystrój przetrwał w przejeździe bramnym i na klatkach schodowych.