Kandydatem jest Mateusz Szpytma, popiera go PiS i Konfederacja, ale także wchodzący w skład rządzącej koalicji politycy PSL oraz część posłów Polski 2050. W piątek głosowanie w Sejmie.
Przeforsowanie PiS-owskiego nominata byłoby działaniem na szkodę państwa, ponieważ będzie oznaczać dobrowolne przekazanie na co najmniej pięć lat ogromnego 200-milionowego budżetu pod kontrolę człowieka absolutnie posłusznego PiS-owi . Partii, która w ciągu ośmiu lat swoich rządów konsekwentne pokazywała demokratom środkowy palec, a w państwie narobiła takiego bałaganu, że do dziś nie udało się go posprzątać.
Wybór Szpytmy byłby skrajnie szkodliwy także dlatego, że oznaczałby kontynuację polityki historycznej podporządkowanej propagandowemu przekazowi prawicy. Nie ma ona nic wspólnego z obiektywizmem ani rzetelnością, a Szpytma, który jest obecnie wiceprezesem IPN i był nim za kadencji Karola Nawrockiego, to jeden z głównych architektów tego przekazu.
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
skrót wydarzeń czwartku






