Wyobraźmy sobie zwykły wieczór i całkiem niewinną próbę zaplanowania wakacji nad Bałtykiem. Otwieramy kalendarz rezerwacyjny nowego hotelu Gołębiewski w Pobierowie, wybieramy lipcowy termin i... na ekranie pojawia się prawie 2000 zł za jedną noc dla dwóch osób w pokoju z widokiem na morze. Bez widoku? Tylko nieco taniej. Przy takich kwotach dyskusja szybko nabiera rumieńców. Jedni łapią się za głowę, drudzy wzruszają ramionami: skoro są chętni, najwyraźniej cena ich nie odstrasza. Tylko gdzie sami stawiamy granicę i czego oczekujemy, gdy cena noclegu zaczyna przypominać miesięczną ratę kredytu?
Zobacz wideo Mamy coraz większe oczekiwania na wakacjach. Polscy hotelarze widzą to
Tysiące złotych za nocleg nad Bałtykiem? "500 zł u mnie to max"
1958,58 zł za pobyt pod koniec lipca wcale nie było najwyższą kwotą, na jaką można trafić w systemie rezerwacyjnym nowego hotelu w Pobierowie. Gdy zajrzałam do wakacyjnego cennika, poprzeczka powędrowała znacznie wyżej. Cena luksusowego apartamentu z panoramą Bałtyku zaczynała się od 5874,81 zł za noc, a kilkudniowy pobyt czteroosobowej rodziny oznaczał już wydatek liczony w grubych tysiącach złotych. Oczywiście hotelowe ceny są ruchome i zależą od terminu, rodzaju pokoju czy wybranej oferty. Mimo to wystarczy zobaczyć czterocyfrową kwotę przy jednej dobie, by w głowie uruchomił się mały kalkulator. I nagle pojawia się znacznie bardziej przyziemne pytanie: co mogę kupić za te pieniądze?







