W marzeniach radyklanie prawicowych ideologów demokrację powinna zastąpić monarchia korporacyjna, a państwa - globalna sieć suwerennych mini-państw, w których obywatele byliby klientami.
"Płaski, błotnisty odcinek równiny zalewowej nad Dunajem, usiany olchami, namiotami i domkami na drzewach", tak opisuje skrawek ziemi niczyjej między Chorwacją a Serbią, niedaleko granicy z Węgrami, reporter BBC Matt Shea, który od roku odwiedza to miejsca i rozmawia z jego "obywatelami". Ten kawałek błota o powierzchni 7 km. kw. nad Dunajem to "mikropaństwo", nazwane przez jego twórców Liberlandem.
Na stronie Liberlandu czytamy: "to nieskazitelna kraina pełna zieleni i dzikiej przyrody, oferująca osobom żądnym przygód możliwość prawdziwego życia z ziemi i doświadczenia prawdziwego osadnictwa" oraz "najbardziej wolne i suwerenne państwo na świecie, zasilane przez blockchain."
Agata Żelazowska dla Klubu "Wyborczej"
kalendarium







