9 lipca 2026, 06:19
Nie uczą się, nie chodzą do pracy. Żyją w zawieszeniu i są bardzo często poza systemem. Z własnych wyborów, ale też z przyczyn bardziej prozaicznych, jak chociażby brak odpowiedniej infrastruktury w miejscu ich zamieszkania albo zły stan zdrowia. Badacze nazywają ich grupą NEET. W Polsce w 2024 r. dotyczyło to już ponad 10 proc. młodych ludzi w wieku 15-34 lat.
Fot. Mieczysław Michalak / Agencja Wyborcza.pl
Termin NEET ("Not in Employment, Education or Training") ma swoje korzenie w języku angielskim. Po raz pierwszy określenie to zastosowano formalnie w brytyjskim raporcie "Bridging the Gap" w 1999 r. w odniesieniu do osób w wieku 16-18 lat, które przez co najmniej 6 miesięcy nie pracowały, ale też nie uczyły się ani nie uczestniczyły w szkoleniach. Ta grupa jednak rośnie i jak się okazuje, rozszerza się na kolejne pokolenia młodych. Według najnowszych danych brytyjskiego urzędu statystycznego ONS w grupie wiekowej 16-24 lata znajduje się obecnie ponad 1 mln osób określanych jako NEET. To około 13,5 proc. wszystkich młodych ludzi w tym wieku.
A co z Polską? Według raportu Polskiej Agencji Przedsiębiorczości, w 2024 roku do tej grupy zaliczał się co dziesiąty młody Polak. W skali całej Unii Europejskiej (12,4 proc.) Polska wypada korzystnie (10,1 proc.), jednak eksperci ostrzegają. Problemu nie można bagatelizować.






