Gdy myślimy o uzależnieniu, przed oczami mamy alkoholika, a nie osobę z telefonem w ręku. Tymczasem nałóg to nałóg. Alkoholik zwiększa dawkę, a osoba uzależniona od nowych technologii - czas przed ekranem.
Wojciech Glac, neurobiolog z Uniwersytetu Gdańskiego: Mogę spróbować, ale my, dorośli, jesteśmy na straconej pozycji. Nie możemy już cofnąć się do punktu wyjścia, żeby ułożyć sobie życie tak, jak byśmy chcieli i powinni - nie doświadczyć wielu niepotrzebnych rzeczy i nie nabyć wielu niepotrzebnych wzorców oraz potrzeb.
- Gdybyśmy wiedzieli, co się stanie - pod wpływem nadmiaru dobrobytu i rozrywki - z systemami mózgowymi odpowiedzialnymi za nasz nastrój, to pewnie byśmy tego nie chcieli. Raczej ograniczalibyśmy dobra, którymi się otaczamy i które gromadzimy, do absolutnego minimum, pozwalającego nam przetrwać. Konsumpcjonizm i ciągłe zapewnianie sobie coraz to nowych przyjemności nie są potrzebne do funkcjonowania na podstawowym, biologicznym poziomie. Choć stają się nimi, kiedy je sobie zapewniamy i rozbestwiamy tym samym nasz mózg, który podnosi poprzeczkę oczekiwań wobec życia.
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.






