1,4 mln ludzi pod pomnikiem Anioła Wolności w Ciudad de Mexico świętowało zwycięstwo drużyny narodowej nad Ekwadorem (2:0) i awans do 1/8 finału mundialu. Dla czterech z nich zakończyło się to śmiercią.

Fot. REUTERS/Quetzalli Nicte-ha

Ceny biletów na Estadio Azteca biją rekordy. Aby dostać się na hitowy mecz z Anglią w 1/8 finału, trzeba zapłacić ponoć aż 115 tys. euro. To ociera się o obłęd, zwłaszcza w kraju niezbyt bogatym. Większość mieszkańców stolicy Meksyku ogląda więc mecze na wielkich ekranach ustawionych pod pomnikiem Anioła Wolności przy alei Paseo de la Reforma, biegnącej ukośnie przez serce jednego z najludniejszych miast świata.

Radość i śmierć

Mecz 1/16 finału Meksyk - Ekwador z wtorku na środę czasu polskiego zgromadził przy Paseo de la Reforma 1,4 mln kibiców. Porządku pilnowało 4,2 policjantów. To tylko część z 17 tys. funkcjonariuszy, zapewniających bezpieczeństwo w całym mieście. Tłumy Meksykanów miały co świętować, bo drużyna narodowa pokonała Ekwador 2:0, zagrała naprawdę znakomity mecz.