"Świetny film, ale lewactwo i tak się ze***ra, że tak nie jest, i jest fajnie" - piszą widzowie o filmie opowiadającym o mordowaniu imigrantów.
Cytuje Nietzschego, morduje imigrantów, którzy "przywożą do Europy swoje archaiczne wartości".
Mówi: "Pora wyjść na ulicę i pokazać tym skurwielom, że to nie ujdzie im na sucho". Pozuje na samotnego mściciela, niby działa w społecznym interesie, ale bliżej mu do psychopatycznego mordercy.
To bohater nowego filmu niemieckiego reżysera Uwe Bolla. "Citizen Vigilante" udaje kino sensacyjne, jest jednak radykalnym manifestem antyimigranckim. No i przede wszystkim celuloidowym gniotem, o którym głośno jest jedynie z powodu skandalicznej treści. Oglądanie go odbiera człowieczeństwo i nadzieję w ludzkość.
klub "gazety wyborczej"







