Polski Związek Tenisowy ma roczny budżet około 25 mln zł, a jego włoski odpowiednik dysponuje ponad miliardem! W Polsce w strukturach federacji mamy niecałe 17 tys. zawodników, a w Niemczech jest 1,4 mln zrzeszonych graczy. Jakim cudem my w ogóle mamy Igę Świątek, Maję Chwalińską i jeszcze kilkoro bardzo dobrych tenisistów?

Maja Chwalińska jest już na Wimbledonie, a zanim tam poleciała, rozegrała bardzo ważny sparing w swoim klubie, BKT Advantage Bielsko-Biała. Kilka dni temu finalistka niedawnego Rolanda Garrosa odbiła kilka piłek z ministrem sportu Jakubem Rutnickim.

Czy resort może rok w rok przekazywać na rozwój polskiego tenisa takie pieniądze, jakie przyznał ostatnio? Na ile tak naprawdę wystarczy 80 milionów złotych, skoro infrastrukturalnie i szkoleniowo jesteśmy dziesiątki lat za najlepszymi? I najważniejsze: czy ludzie rządzący polskim tenisem wiedzą, co i jak zrobić, żebyśmy gonili świat? Mamy odpowiedzi na wiele pilnych i trudnych pytań.

Dwa i pół tygodnia temu Chwalińska przegrała z Mirrą Andriejewą finał Rolanda Garrosa, a tuż po meczu bardzo ważną informację w rozmowie ze Sport.pl przekazał prezes Polskiego Związku Tenisowego, Dariusz Łukaszewski. Dowiedzieliśmy się wtedy, że Ministerstwo Sportu wkrótce przeznaczy co najmniej 80 milionów złotych na budowę i renowację tenisowych hal w całym kraju.