Oskarżeni narkotyki odbierali w paczkomatach, a potem za 15 mln zł sprzedali je przez Telegram. Klienci dostawali lokalizację miejsca, gdzie zostały zakopane - stwierdził we wtorek sędzia Wojciech Walesiuk z Sądu Okręgowego w Gliwicach
Rozpracowujący gangsterów śledczy z Rybnika przyznają, że z taką sprawą nigdy wcześniej nie mieli do czynienia. - To był wyższy poziom przestępczości narkotykowej, w której klient nigdy nie spotykał dilera, a cała transakcja odbywała się w sieci – podkreślają.
Przez wiele miesięcy tropili gang, który handel narkotykami przeniósł do internetu. O udział w tym procederze oskarżono dziewięciu Ukraińców i trzech Białorusinów, którzy stworzoną przez siebie grupę przestępczą nazwali Yakuza [na etapie procesu wątek jednego z oskarżonych wyłączono do odrębnego postępowania - przyp. red.]. Stosowali wykorzystywaną przez szpiegów metodę dead drop. Polega na bezpiecznym przekazywaniu pakunków bez kontaktu osobistego. We wtorek 23 czerwca w Sądzie Okręgowym w Gliwicach zakończył się proces w tej sprawie.
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.













