K-pop kojarzy się z kolorowymi teledyskami, nieskazitelnym wizerunkiem, wyćwiczonymi do perfekcji choreografiami, unikaniem skandali i kontrolowanym zachowaniem idoli. Jednak od reguły bywają wyjątki i takim jest Jay Park, który od niemal dwóch dekad redefiniuje rolę artysty w koreańskim przemyśle muzycznym.
Nur Photo/East News
Tatuaże, niezależność, kontrowersje - poznajcie rapera, wokalistę i przedsiębiorcę, który od lat stoi w opozycji do stereotypowego wyobrażenia o gwieździe k-popu. Karierę rozpoczynał jako lider boysbandu 2PM, jednej z najpopularniejszych grup drugiej generacji k-popu. W 2009 roku jego życie wywróciło się do góry nogami. Do mediów trafiły wpisy, które zamieścił kilka lat wcześniej na portalu MySpace. Młody Jay, wychowany w Stanach Zjednoczonych, kierując wpisy do kolegi, nie krył w nich frustracji związanej z przeprowadzką do Korei i życia w tym kraju.
- Musiałem dowiedzieć się wielu rzeczy o sobie: co to znaczy być Koreańczykiem; dlaczego ludzie myślą tak, jak myślą; dlaczego jesteśmy tacy, jacy jesteśmy; dlaczego moi rodzice są tacy, jacy są. To był punkt zwrotny w moim życiu - mówił wiele lat później o przeprowadzce do Seulu w rozmowie z "Elle". Gdy przepraszał za wpisy, mówił o tęsknocie za rodziną i próbowaniu zrozumienia różnic kulturowych. Wielu fanów k-popu poczuło się dotkniętych, a sprawa przybrała na tyle poważny obrót, że opuścił zespół i wytwórnię oraz zdecydował się na powrót do USA.










