Reprezentacja Belgii znów zawiodła. Po remisie z Egiptem, tym razem podopieczni Rudiego Garcii podzielili się punktami z Iranem. Lokalne media chwalą tylko jednego zawodnika. Thibault Courtois stał się bohaterem, co wiele mówi o postawie całej drużyny. Pozostali piłkarze zagrali jak "w kiepskim hollywoodzkim filmie klasy B".
IMAGN IMAGES via Reuters/Kirby Lee
Dwa mecze, dwa remisy, dwa punkty, jedna czerwona kartka, jeden gol - co więcej, strzelony przez Egipcjan. Oto dorobek reprezentacji Belgii na tegorocznych mistrzostwach świata. Po remisie 1:1 z Egiptem na otwarcie mundialu, druga kolejka przyniosła bezbramkowy remis z Iranem.
Zobacz wideo
Belgowie liczyli na odwrócenie losów i odniesienie pierwszego zwycięstwa, ale byli do bólu nieskuteczni. A by utrzymać czyste konto, potrzebowali sporo szczęścia. W 25. minucie Courtois dał się pokonać Mehdiemu Taremiemu, ale sędziowie dopatrzyli się spalonego. Ostatnie kilkadziesiąt minut Belgia grała w osłabieniu po czerwonej kartce dla Nathana Ngoya. "Mecz skończył się remisem 0:0 rozczarowującym dla obu stron" - podsumował niedzielne spotkanie dziennikarz Sport.pl, Bartosz Królikowski.











