To był błąd i niepotrzebnie naraża nas wszystkich na emocje. Liczę na to, że wszyscy zaangażowani będą mieli z tyłu głowy najważniejszy priorytet polityczny, żeby historia nie zrujnowała nam przyszłości - podkreślił Donald Tusk.

Podczas briefingu w Brukseli szef rządu mówił o rozmowie z ukraińskim prezydentem. Jak podkreślił, Zełenski zdaje sobie sprawę, że jego decyzja spotkała się w Polsce z szeroką krytyką, niezależnie od podziałów politycznych.

Premier był pytany, czy rozmowa z prezydentem Ukrainy przyniosła przełom w sprawie sporu wokół UPA i możliwego odebrania Zełenskiemu Orderu Orła Białego. - Zełenski nie tylko wczoraj, ale też wcześniej dawał do zrozumienia i mówił wprost, że nie miał w najmniejszym stopniu intencji, żeby w jakikolwiek sposób obrazić Polskę, Polaków czy narazić na szwank relacje między Polską a Ukrainą - powiedział Tusk.

Dodał, że ukraiński prezydent rozumie, iż nazwanie jednej z jednostek wojskowych imieniem "Bohaterów UPA" nie spotkało się w Polsce z akceptacją.

Tusk nie złagodził jednak swojej oceny samej decyzji. - To, co się stało, to się stało. Trzeba minimalizować koszt tej niepotrzebnej, z naszego punktu widzenia złej i nagannej decyzji prezydenta Zełenskiego - powiedział.