Makieta lotniska na Ławicy, gondola Zeppelina, Penderecki przemawiający swoim głosem, animowane mapy, gry. Tego rodzaju atrakcje znajdą się w nowym Muzeum Powstania Wielkopolskiego. Najważniejsze ma tu jednak być coś innego. "Prawdziwi ludzie, prawdziwe historie i ich losy, prawdziwe eksponaty i emocje. To ma być siła tego muzeum".

W nowym Muzeum Powstania Wielkopolskiego zaplanowano co najmniej kilka miejsc, w których będzie można zagrać, dosłownie dotknąć, a nawet powąchać historii. Przy czym mają to być gry, w których osiągnięcie celu wymaga współpracy z innymi. Całkiem jak w powstaniu.

Atrakcji multimedialnych i interaktywnych pojawi się tu sporo. Powstańcy wielkopolscy nie zmienią się jednak w „Piratów z Karaibów", tylko w innej scenografii i z innymi rekwizytami.

Przemysław Terlecki, dyrektor Wielkopolskiego Muzeum Niepodległości: – Nie spłycimy i nie zbanalizujemy historii, to były jednak wydarzenia okupione krwią i śmiercią. To nie może być Disneyland czy fotoplastykon. Pokażemy brodatych ludzi w mundurach na czarno-białych zdjęciach, bo taka była ich epoka. Zaprezentujemy ich jednak jako ludzi z krwi i kości, którzy mieli rodziny, dylematy, czasem skomplikowane biografie. Opowiadamy o losach konkretnych ludzi, zarówno mężczyzn, jak i kobiet. To chcę bardzo mocno podkreślić, nie dlatego że to dzisiaj modne. W Wielkopolsce kobiety odegrały bardzo istotną rolę na zapleczu powstania. To Otto von Bismarck powiedział o nich: „Dopóki istnieje polska kobieta, istnieć będzie problem polski" - opowiada.