W ogniu stanął magazyn ropy naftowej w Kraju Krasnodarskim. "Tym razem region moskiewski odczuł zasięg ukraińskich zdolności dalekosiężnych" - skomentował Wołodymyr Zełenski.

"Na miejscu działają służby ratunkowe" - poinformował burmistrz Moskwy Siergiej Sobjanin. Jak dodał, wskutek ataku na największą moskiewską rafinerię ropy wybuchł pożar. Nikt nie zginął ani nie został ranny. To nie pierwszy raz, kiedy rafineria została zaatakowana. W połowie maja z powodu ostrzałów obiekt musiał wstrzymać pracę.

Zestrzelenie pierwszych dronów nad Moskwą Sobjanin ogłosił we wtorek (16 czerwca) o godz. 5:45 rano. Zgodnie z komunikatami burmistrza, od tego czasu nad Moskwą zestrzelono już 37 bezzałogowców. Według agencji Astra odnotowano działania obrony przeciwlotniczej (PPO) także w podmoskiewskich miejscowościach Pawłowski Posad, Ramienskoje i Żukowski.

Atak na moskiewską rafinerię potwierdził w serwisie X prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski. "Tym razem region moskiewski odczuł zasięg ukraińskich zdolności dalekosiężnych. Rafineria ropy została trafiona w odległości 500 kilometrów. Dziękuję wojownikom Służby Bezpieczeństwa Ukrainy, Sił Systemów Bezzałogowych, Sił Operacji Specjalnych, Wywiadu Obronnego Ukrainy oraz Sił Rakietowych za ich skuteczną pracę" - napisał.