Jacek Kurski zaprzeczył, że pomagał Zbigniewowi Ziobrze w uzyskaniu schronienia w USA. - Ziobro nigdy nie mieszkał ani nie mieszka w naszym domku szeregowym, który posiadamy z moją żoną Joanną pod Waszyngtonem - relacjonował były prezes Telewizji Polskiej.

- Jacek Kurski został wezwany w charakterze świadka w śledztwie dotyczącym funduszu sprawiedliwości w wątku dotyczącym poszukiwania podejrzanego Zbigniewa Ziobry i ewentualnej pomocy w jego ukrywaniu się i ucieczce - poinformował w poniedziałek (15 czerwca) rzecznik Prokuratury Krajowej prok. Przemysław Nowak.

Kurski stawił się dobrowolnie. - Złożył zeznania, nie uchylał się od odpowiedzi w sposób bezpodstawny. O treści zeznań nie informujemy - przekazał rzecznik. - Przede wszystkim chcieliśmy zweryfikować informacje, że Jacek Kurski gości Zbigniewa Ziobro w swoim domu. Tę informację chcieliśmy uzyskać - dodał.

Prok. Nowak przyznał, że służby zadały Kurskiemu pytanie dotyczące wiedzy, co do miejsca pobytu podejrzanego. - Na to pytanie również otrzymaliśmy odpowiedź - przekazał i podkreślił, że prokuratura nigdy nie podejrzewała, by Kurski wiedział o ucieczce Ziobry z Węgier.

- To nie było tak, jak w sytuacji redaktora Tomasza Sakiewicza, który uchylał się od odpowiedzi, w opinii prokuratury, bezpodstawnie. My te pytania nadal chcielibyśmy zadać - dodał. Rzecznik Krajowej Prokuratury przyznał, że w stosunku do Jacka Kurskiego "czynność została zakończona".