W wyszukiwarce historyczka Katrin Steffen podała imię i nazwisko swoich dwóch dziadków i dwóch babć. Babć wyszukiwarka nie znalazła. Dziadka jednego. W sumie Katrin nie była zaskoczona. - W rodzinie nie było tajemnicą to, że był w NSDAP i że był zagorzałym nazistą - wzrusza ramionami.
Teraz znalazła potwierdzenie tego faktu. Nowe dla niej było tylko to, że dziadek wstąpił do NSDAP już w 1933, kiedy miał zaledwie 21 lat. Hitler właśnie doszedł do władzy, powstała III Rzesza. Czy dziadek obiecywał sobie korzyści, czy naprawdę tak wierzył w nazizm, Katrin nie wie do dziś. - Nie pytałam - mówi. W ogóle prawie nie rozmawiała z dziadkiem. Był obcy, nieprzyjazny, bardzo surowy wobec dzieci.
Zobacz wideo Czy aby zostać kanclerzem Niemiec, trzeba mieć fotki z Auschwitz?
Od kilku tygodni miliony użytkowników w Niemczech prześwietlają swoje rodziny. Po tym, jak w marcu USA udostępniły w internecie dokumenty byłych członków NSDAP, piłeczkę podbiły redakcje niemieckich tygodników "Die Zeit" i "Der Spiegel". - Amerykańska strona internetowa archiwum była przeciążona i trudno dostępna, a naszym zdaniem również ogólnie uciążliwa w obsłudze - tłumaczy w rozmowie z DW rzeczniczka wydawcy "Die Zeit" . - Chcieliśmy stworzyć lepszą wyszukiwarkę, z szybszym dostępem, by wesprzeć tych, którzy chcą krytycznie przyjrzeć się przeszłości swojej rodziny.








