Choć dla pasażerów ich praca często pozostaje niewidoczna, to właśnie dyżurni operacyjni czuwają nad tym, by lotnisko działało bez zakłóceń. Pokazali nam, jak wygląda ich codzienność poza wzrokiem podróżnych.
Paweł Wojdat pracuje na wrocławskim lotnisku od 15 lat. Dyżurnym operacyjnym jest od stosunkowo niedawna, ale – jak mówi – nikt tej funkcji nie obejmuje z przypadku.
– Przyszedłem na bagażownię na dwa miesiące zarobić i tak mnie wchłonęło lotnisko w swoje struktury, że jestem tu już 15 lat. Po szczeblach piąłem się na samą górę – wspomina.
Zaczynał jeszcze na starym lotnisku. Z tamtego czasu pamięta sytuację, która wtedy wydawała się granicą możliwości: lądowanie sześciu samolotów naraz. Dziś sześć maszyn na płycie to zwykły dzień pracy, a rotacje samolotów są standardem.
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.












