Na fali protestów przeciwko BUWBAROWI przebiegłem przez studenckie stołówki na warszawskich uczelniach. Oto raport, co i za ile je ucząca się młodzież stolicy. Wesoło nie jest.
Po przywróceniu godności barom mlecznym, które od dwóch lat zaczęły znowu kwitnąć, nadchodzi czas na renesans stołówek studenckich.
W przypadku mleczaków niczym wystrzał z Aurory do rewolucji doprowadziło zamknięcie w 2012 roku rzekomo niepotrzebnego już Prasowego na Marszałkowskiej. Gastro dla bidoków naruszało prestiż centralnej dzielnicy odrodzonej Rzeczypospolitej. My jadamy ośmiorniczki i sushi, a nie pulpety ze świńskiej dupy z gotowaną kwaśną kapuchą! Prawie 15 lat temu aktywiści miejscy dokonali abordażu na zamknięty Prasowy i uruchomili partyzancką kuchnię. Uznano to za chuligańskie wybryki, policja wyciągała siłą protestujących, a oburzona urzędniczka z wydziału lokalowego udawała powiatową Lady Thatcher. Pod presją opinii publicznej władze musiały jednak ustąpić, a więdnąca wówczas branża tanich barów kojarzonych z peerelowskim dziedzictwem nabrała wiatru w żagle.
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.












