Nie możemy spojrzeć rodzinie Lyhanny w oczy i powiedzieć, że wszystko przebiegło prawidłowo. To nieprawda - przyznał prezydent Emmanuel Macron.

Korespondencja z Francji

Po śmierci 11-letniej Lyhanny Francję ogarnęła fala gniewu. W ponad 150 miastach tysiące osób wyszły na ulice, by oddać hołd dziewczynce i domagać się odpowiedzi od wymiaru sprawiedliwości. Gdy na jaw wyszło, że podejrzany był od lat zgłaszany służbom, sprawa przestała być tylko tragicznym faktem kryminalnym. Dla wielu Francuzów pytanie nie brzmi już, kto zabił dziewczynkę, lecz dlaczego instytucje nie zareagowały wcześniej.

- Myślałam, że przyjdzie może trzydzieści, pięćdziesiąt osób. Nie aż tyle. Dobrze widzieć, że ludzie nas wspierają - mówi Thia, uczestniczka protestu.

skrót wydarzeń dnia