- Wciąż czuję gorycz porażki w barażach ze Szwecją i na pewno nie uda mi się jej pozbyć teraz, gdy zaczyna się mundial. Powinniśmy na nim być. Złość minie mi pewnie dopiero jesienią, gdy rozpoczniemy rywalizację w Lidze Narodów - mówi Jan Urban, selekcjoner piłkarskiej reprezentacji Polski.
Przeżył "piekło Monterrey" jako piłkarz, podczas meksykańskiego mundialu w 1986 roku. Marzył, by Robertowi Lewandowskiemu i innym obecnym reprezentantom kraju zaserwować to samo 40 lat później. Gdyby 31 marca prowadzona przez Jana Urbana drużyna narodowa wygrała mecz barażowy ze Szwecją w Solnie, 15 czerwca właśnie w meksykańskim Monterrey zmierzyłaby się z Tunezją. Porażka 2:3 przekreśliła jednak te nadzieje. Polskich piłkarzy nie ma na mundialu w USA, Kanadzie i Meksyku.






