Zapewne wielu kibiców piłkarskich z całego świata doskonale pamięta transparent o treści "Football without Origi is nothing", czyli w wolnym tłumaczeniu "piłka nożna jest niczym bez Origiego". W poniedziałek 8 czerwca nadarzyła się dobra okazja, by sobie o tym transparencie przypomnieć. Były piłkarz Liverpoolu bowiem ogłosił zakończenie kariery, w trakcie której kilkukrotnie zostawał nieoczywistym bohaterem "The Reds".

Fot. Xinhua / PressFocus

7 maja 2019 roku. Liverpool prowadzi w rewanżowym meczu półfinałowym Ligi Mistrzów z FC Barceloną 3:0. 79. minuta. Do rzutu rożnego podchodzi Trent Alexander-Arnold i w niesygnalizowany sposób zagrywa ją w pole karne. Divock Origi dopada do futbolówki i kompletuje dublet, wprowadzając "The Reds" do finału. Tę scenę z pewnością pamięta każdy kibic klubu z Anfield Road i nie tylko.

Zobacz wideo Sport.pl PLUS

Kilka tygodni później belgijski napastnik znów był na ustach wszystkich fanów Liverpoolu. W finałowym starciu przeciwko Tottenhamowi Hotspur strzelił gola na 2:0, pieczętując ostateczny triumf ekipy prowadzonej przez Jurgena Kloppa. Origi na przestrzeni kilku spotkań zapisał się na stałe w sercach kibiców, a niemiecki szkoleniowiec swego czasu określił go nawet mianem "legendy".