Gdyby chodziło tylko o sumę indywidualnych umiejętności i nagromadzenie talentu w jednej drużynie, Francję na nowego mistrza świata można by koronować jeszcze przed pierwszym meczem. Ale czy tylu solistów może stworzyć zgrany chór?
A może to Didier Deschamps jest najlepszym francuskim dryblerem? Od lat udaje mu się przecież balansować między rozrośniętym ego swoich gwiazd, olbrzymią presją, wszechobecną polityką, ciągłą potrzebą zapewnienia sukcesów i ostrzącymi noże mediami. Francja co turniej kipi od talentu, ale też kipi od środka. Nie wiadomo, czy w ostatnich latach miała w kadrze więcej uzdolnionych piłkarzy, czy skandali i afer dookoła niej. A to Karim Benzema szantażował kolegę z reprezentacji sekstaśmami. A to rodziny piłkarzy kłóciły się na trybunach i wykrzykiwały sobie, czyje dziecko jest gorzej wychowane. A to Samir Nasri ubliżał dziennikarzom i wyzywał ich na bójkę przed stadionem. A to Paul Pogba był straszony bronią przez własnego brata i kolegów z dzieciństwa, którzy chcieli od niego 13 mln euro. A to Kylian Mbappé w przeddzień mistrzostw Europy zaczął politykować i wyrażać troskę o los swojego kraju, który coraz częściej uśmiecha się do kandydatów ze skrajnych partii. A to partnerka któregoś z piłkarzy recenzowała decyzje selekcjonera w serwisach społecznościowych.













