Ormianie postawili na Nicola Paszyniana, wybrali kurs proeuropejski. Gra o Armenię się jednak dopiero zaczyna. Moskwa się z niej nie wycofa, a ma instrumenty, by pogrążyć nieposłuszny kraj w mroku i zamęcie.
To, że konkurent partii premiera Paszyniana Samwel Karapetjan, obywatel Rosji, putinowski miliarder i jak wskazują dokumenty wykryte przez dziennikarzy agencji The Insider, współpracownik FSB, przegrał, stało się jasne już w niedzielę wieczorem. Głosowanie jeszcze trwało, a telewizja kremlowska trąbiła o „okropnych naruszeniach", represjach i fałszerstwach. Propagandzistom kazano szykować argumenty dla podważenia wyników głosowania.
W poniedziałek rano wygraną Paszyniana potwierdziła Centralna Komisja Wyborcza. Jego partię Umowa Społeczna przy rekordowo wysokiej frekwencji poparło 49,81 proc. głosujących. Za Silną Armenią Karapetjana (on sam jako obywatel obcego kraju nie mógł kandydować) opowiedziało się 23,29 proc. wyborców.
skrót wydarzeń dnia
kalendarium














