Samobójstwa, zgony z powodu niewydolności nerek i alkoholizmu, śmierć na zawodach, wypadki, pobicia. Losy kenijskich mistrzów, którzy odeszli w ostatnich latach, są równie smutne jak tych, którzy wciąż liczą, że z pomocą miejscowych aptek i medyków wybiegają sobie dobre życie.

"Witamy w Iten, Domu Mistrzów" - napis, który dumnie zdobi łuk przy wjeździe do popularnego kenijskiego miasteczka, przekazuje tylko cześć prawdy. Rzeczywiście, to głównie tu trenują zwycięzcy największych światowych maratonów, triumfatorzy zawodów w biegach długodystansowych. To jednak też tu problemy przeżywają bankruci, sportowcy pogrążeni w depresji i ci kombinujący, jak uzbierać na wspomagacze w drodze do sukcesu: zastrzyk czy specyfik dostępny w każdej aptece.